Wyświetlenie artykułów z etykietą: budowa ciała

Budowa fizyczna dziecka a kształtowanie jego osobowości.

Osobowość człowieka jest zjawiskiem o wiele bardziej skomplikowanym niż zakładano tworząc jej liczne teorie. Z tego też powodu porzucono już pogląd, że miliardy ludzi na całym świecie można podzielić na kilka głównych typów zachowań biorąc pod uwagę np. ich konstrukcję fizyczną. Niestety owe teorie bardzo mocno zakorzeniły się w naszych umysłach i nawet nie przypuszczamy, jak wpływają na to, jak patrzymy na siebie i na innych ludzi, oceniamy i usiłujemy na nich oddziaływać. Z drugiej strony niezgoda na klasyfikowanie intensyfikuje w nas potrzebę dopasowywania siebie czy innych do pewnego wyobrażonego obrazu. W szczególności widać to podczas wychowywania dzieci.

Nakładamy na dzieci nasz pogląd o tym, jakie powinny być i stosownie do niego je traktujemy, nieadekwatnie wpływając na ich naturalne procesy rozwojowe. Jednak natura oszukać się nie pozwala i konsekwencje naszych ingerencji pojawiają się szybko w postaci  jeśli nie chorób somatycznych to w psychice. A przecież bardzo chcemy, żeby wychowywane przez nas dzieci w domach, przedszkolach, szkołach, były zdrowe i szczęśliwe. Mogą takie być, gdy czują, że to, co robią, przeżywają i jak myślą, jest spójne z nimi, z ich tokiem rozwoju. O tych dzieciach mówimy, że mają osobowość.  Dzieci przez nas w „dobrej wierze” kształtowane, zmieniane na obraz przez nas zaplanowany, czują się niespójne, nieautentyczne, czują się ze sobą źle. Będą potrzebowały pozbyć się niewygodnego uczucia szukając u innych cech, które mogłyby przywłaszczyć sobie. Będą podglądały dzieci dobrze się ze sobą czujące, mające mniej negatywnych emocji związanych z własną osobą, zapożyczając od nich zachowania, poglądy, pomysły na życie, stając się tym samym jeszcze bardziej sobie obce i nieszczęśliwe. To tzw. dzieci bez osobowości. Pamiętajmy, że dzieci szczególnie kształtują swoją osobowość i obraz siebie na podstawie tego, jak widzą je najbliżsi i ci, którzy z nimi spędzają dużo czasu, czyli rodzice, opiekunowie, wychowawcy,  nauczyciele. 

Wielokrotnie powtarza się za Sheldonem, że dzieci grube to dzieci wesołe, dowcipne, towarzyskie, swobodne. Patrząc tak na nie oczekujemy od nich tych zachowań. A one za wszelką cenę  usiłują sprostać naszym oczekiwaniom. Rodzi się jednak pytanie, czy dzieci ze swojej natury są takie radosne i zdystansowane, czy pod swoim upozorowanym dystansem i dowcipem ukrywają dramat związany z akceptacją swojego ciała. Podobnie postępujemy z dziećmi kościstymi, wydawałoby się, że kruchymi, o delikatnej strukturze. Patrząc na nie, jak na mizerne, traktujemy je jak chore, wdrukowujemy w nie poczucie bycia słabym, wątłym, niepodołającym życiowym wyzwaniom. Z takim wyobrażeniem o sobie dziecku nie pozostaje nic innego, jak wycofać się, schować w sobie, nie podejmować trudniejszych zadań, w które należałoby włożyć trochę wysiłku. Wciskając mu jedzenie istotnie doprowadzamy je do chorób, które przypisujemy potem jego delikatnej naturze. Inny przykład: dziecko o mocnej budowie odchudzalibyśmy, nie zważając na to, ze jego figura, nie odbiera mu energii, zwinności i radości życia, sugerując mu tym samym, że coś z nim nie jest tak i wpływając zarazem na jego poczucie niezadowolenia z siebie.

Ingerujemy w potrzeby żywieniowe, kontrolujemy i omnipotentnie usiłujemy zmieniać indywidualność dzieci, mając wiarę, że mamy patent na zdrowie i dobre życie każdego.

Powstaje pytanie, jacy rodzice, jacy wychowawcy i nauczyciele najsilniej kontrolują, to, co dziecko je, jak się zachowuje, jak myśli i reaguje emocjonalnie i ingerują w ich naturalną osobowość. Czy są to dorośli z tzw. osobowością, czy szare, trochę nijakie, bez niej.

Dział: Artykuły
piątek, 16 sierpień 2013 12:13

Klucze

[Tutaj treść artykułu "Klucze"]

Dział: Spis etykiet