Wyświetlenie artykułów z etykietą: odrębność

Czy małe dzieci, w wieku przedszkolnym, mogą przezywać poważne, rozwojowe kryzysy? Czym taki kryzys miałby być, jak wygląda? Jak zrozumieć kryzys wczesnodziecięcy?  Zakładając, że dziecko w przedszkolu jest cztery lata, trafia do niego w wieku trzech a kończy wychowanie przedszkolne mając ok. sześciu lat, najprawdopodobniej zetknie się z dwoma kryzysami.

Mówiąc o kryzysach mam na myśli konflikty pomiędzy naturalnymi popędami dziecka, jego potrzebami, a realnością świata zewnętrznego, czyli rzeczywistością.  W dzieciństwie kształtują się relacje człowieka ze światem. Oczywiście najważniejsze relacje, które nas kształtują, to relacje z najbliższymi osobami, czyli rodzicami, ale czy wagę relacji dziecka w przedszkolu, które spędza średnio osiem godzin w nim, z wychowawczyniami i innymi dziećmi możemy pominąć?  Czy obcując z dzieckiem w przedszkolu tak dużą ilość czasu nie uczestniczymy w bardzo ważnym procesie kształtowania się dziecka a zatem, czy wpływamy na to, jak poradzi sobie z konfliktem ja- moje potrzeby a rzeczywistość?

Erikson wyróżnia dwa istotne w tym czasie kryzysy, których pozytywne rozwiązanie przysłuży się w dalszych etapach rozwoju dziecka i dorosłego człowieka. Nierozwiązanie ich spowoduje duże problemy w dorosłym życiu, pojawią się trudności w rozumieniu świata zewnętrznego i swojego wewnętrznego, problemy w relacjach z ludźmi, w pracy, rodzinie. Zatem nie trzeba przekonywać, ze nauczyciele przedszkola mają w życiu dziecka ważną rolę do spełnienia.

Jednym z nich jest kryzys autonomii i dotyczy dzieci w najmłodszych grupach przedszkolnych. Wiąże się on z ustalaniem własnych granic pomiędzy tym, co jego popędy, ciało, myśli narzucają a tym, jak inni na to reagują, do czego inni dążą. Dziecko sprawdza, co może, czego nie, ustalając tym samym własne granice. Najprawdopodobniej uporało się z problemem „ nocniczkowym” , czyli tym, czy ma się powstrzymywać, czy wydalać, co i gdzie.  Teraz będzie się mierzyć z problemem brać czy dawać.  Najprawdopodobniej będzie to sprawdzać wynosząc w kieszonce drobne przedmioty, nienależące do niego. Bardzo ważne są tu reakcje wychowawców, których rolą, paradoksalnie, jest wspierać dzieci w dążeniu do kształtowania odrębności i samokontroli, a gdy zauważą niestosowne zachowanie, bardzo umiejętnie wytłumaczyć nie wzbudzając wstydu w nieświadomym dziecku, dlaczego jego zachowanie nie powinno mieć miejsca.

Wielokrotnie słyszy się od mam, ze wzywane są na rozmowy z nauczycielami, w czasie których dowiadują się, że ich dziecko ukradło coś, ze wskazaniem, że z ich dzieckiem jest problem, że ich dziecko jest źle wychowane.  Nie wolno tego tak traktować.  Male dzieci nie maja świadomości, że kradną, nawet nie rozumieją tego abstrakcyjnego pojęcia. One najzwyczajniej sprawdzają i uczą się granic, co mogą, czego nie. Pełne rozumienia tego etapu wyjaśnienie, bez krytykowania, wzbudzania w dziecku lęku, przysłuży się, do pozytywnego przezwyciężenia kryzysu. W innym przypadku, wzmocni się poczucie bezradności- choćby z powodu nie zrozumienia krytyki, która wzmocni tylko myślenie, ze jego potrzeby są złe, wzmocni się u niego lęk przed innymi, niezrozumienie oczekiwań, co może zaowocować wycofaniem się dziecka, regresem zachowań, np. moczeniem się, choć już tego długo nie robiło, agresją, czy wrogością.

To samo dotyczy dzieci, które nie poradziły sobie z treningiem czystości i zdarza im się zanieczyszczać ubranie. Wyśmiewanie, agresywne uwagi, porównywanie z innymi dziećmi, krzyczenie, okazywanie niezadowolenia, nie przyczyni się do motywacji dziecka do pokonywania trudności. Nie należy myśleć, że jednorazowe nieadekwatne zachowanie nauczyciela miałoby takie zaburzenie w dziecku spowodować, ale jeśli reakcje wychowawcy będą nieświadome, to będzie on je powtarzał,  wtedy w świecie wewnętrznym dziecka pojawi się chaos, zatem wzmocni ono negatywne postawy. Najprawdopodobniej ustali się w dziecku dążenie do zagarniania tylko dla siebie, dążenie do posiadania i dominacji. Dążenie może przybrać formę przeciwną, dziecko stanie się niezdolne do posiadania czegokolwiek, czy kogokolwiek w przyszłości. Może nienawistnie domagać się, być uparte, nieustępliwe, czy zbyt uległe. To, co utrwala się w dziecku, gdy negatywnie rozwiąże kryzys autonomii to skłonność do zwątpienia i wstydu spowodowane poczuciem utraty samokontroli i nadmierną kontrolą innych. Poczucie wstydu zaowocuje poczuciem bycia kimś złym, nieczystym. Zwątpieniu będzie towarzyszyć poczucie, ze ktoś może ingerować za jego plecami, że trzeba się liczyć bezwzględnie z innymi.  W życiu dorosłym mogą pojawić się lęki paranoiczne, dotyczące ukrytych prześladowców i niebezpieczeństwa czyhającego za plecami, poczuciem izolacji, tendencją powtarzania pewnych czynności w stałej kolejności i tempie (nerwicą natręctw).

Umiejętne wspieranie dziecka w tym czasie, nagradzanie jego sukcesów, okazywanie mu zadowolenia, spowoduje satysfakcję, co w efekcie zaowocuje poczuciem woli. Dziecko będzie zdolne do dokonywania wyborów, podejmowania samodzielnych decyzji, konsekwencji w podjętych działaniach, odraczania, bądź powściągania wyrażania gwałtownych emocji.

Teraz można by zastanowić się jak my sami rozwiązaliśmy kryzys autonomii w wieku dziecięcym i jak jakość jego rozwiązania wpływa na nasze postawy wobec dzieci w tym rozwojowym okresie.

Dział: Artykuły
piątek, 16 sierpień 2013 12:13

Klucze

[Tutaj treść artykułu "Klucze"]

Dział: Spis etykiet